Jak czytać etykiety produktów spożywczych?

przez Madlen


Sobotni poranek. Przedzierając się przez sklepowe alejki, starasz się jednocześnie nie zabić nikogo wózkiem, wypatrzeć największe promocje i skompletować składniki na dzisiejszego grilla.

Wszystko to w jak najkrótszym czasie, bo i w kolejce do kasy trzeba jeszcze poczekać. Wiem, że prawdopodobnie dusisz się w maseczce i nie masz ochoty spędzić w tym zgiełku ani minuty więcej niż to konieczne ale… Proszę, zatrzymaj się! Spójrz krytycznym okiem na to co trzymasz w dłoniach i co już włożyłeś do koszyka. Czy pomyślałeś kiedykolwiek z czego składają się Twoje ulubione przekąski i napoje? Co to właściwie jest coca-cola? Czy jogurt owocowy składa się z jogurtu naturalnego i świeżych owoców? Czy wiesz co podajesz swoim dzieciom w ramach deseru? Nie ma co ukrywać, że instynktownie kierujemy się ku sprawdzonym i ulubionym smakom. Odruchowo wybieramy te same produkty, a jeśli są na promocji to nawet więcej niż zwykle. Ostatnio znajomy opowiadał, że jego mama kupiła w jednym z dyskontów 4 największe czekolady Milki, tylko dlatego, że była promocja – która ponoć rzadko się zdarza. Planowała wziąć może jedną, ale ups! Są już 4 i teraz trzeba je zjeść 😅. Inny przykład: na pewno zdarza Wam się widzieć na opakowaniach produktów teksty typu „domowa receptura” albo „nie zawiera glutenu”, „bez konserwantów” czy mój ulubiony „bez cukru”. Cóż.. Producenci dwoją się i troją, aby wybić się wśród szerokiej konkurencji i przykuć naszą uwagę. Nauczmy się jednak właściwie interpretować powyższe sformułowania. 

Przede wszystkim czytaj skład

Możliwe, że przepis podany na opakowaniu bazuje na tradycyjnej zupie pomidorowej lub grzybowej babci Jadzi. Niemniej jednak, cokolwiek jest sprzedawane z dłuższą datą i masowo, nie zawiera tylko warzyw i przypraw, ale inne dodatki poprawiające smak, wygląd czy konserwanty przedłużające trwałość. Z drugiej strony, jeśli produkt czegoś nie zawiera, a producent chwali się tym na opakowaniu to: A. zastąpił to czymś innym (często nie lepszym, lecz tańszym) B. produkty tego typu generalnie tego nie zawierają, ale dobrze to brzmi dla konsumenta. Autentycznie spotkałam się z przechwalaniem odnośnie glutenu, w przypadku produktów, które nie są zbożowe i po prostu nie zawierają glutenu z zasady. Z jednej strony, jest to pewnie funkcja informacyjna dla nietolerujących glutenu, ale podobne zabiegi mogą się zdarzyć z innymi składnikami czy dodatkami. Zawsze warto zweryfikować skład, gdyż bardzo możliwe, że bezcukrowy deser będzie zawierał całe morze syropu glukozowego (na temat tego wynalazku będzie osobny wpis). Mój ulubiony przykład to „chleb żytni na zakwasie”, w składzie którego jest także mąka pszenna i.. drożdże. Przypadek? Nie sądzę.

Co musisz wiedzieć czytając etykiety:

1. Składniki są wymienione zawsze w kolejności malejącej. Najważniejsze zatem będą dwa lub trzy początkowe. Bardzo ciekawym przykładem jest tutaj popularny syrop malinowy, który chętnie dolewamy zimą do herbaty. Co jest pierwsze w składzie? Niestety nie maliny, a stary i dobrze znany cukier! Czy maliny są chociaż na podium? Otóż nie. Na drugim miejscu jest syrop glukozowy, co by nie zabrakło słodyczy. Następnie woda. Macie wolny wybór, ale jak dla mnie sprawa jest jasna.. 

2. Im krótsza liczba składników, tym lepiej. Ten sam jogurt owocowy może zawierać 5 albo 9 składników. Prawdopodobnie im tańszy tym więcej zastępczej chemii. Nie są to jednak różnice warte oszczędzania. Zdrowie to inwestycja długoterminowa 😎. 

3. Zwracaj uwagę na datę ważności. Mogą wystąpić dwa rodzaje komunikatu:

data minimalnej trwałości: oznacza termin, do którego produkt zachowa swoje właściwości. Dotyczy głównie produktów suchych, a więc nie jest to bardzo sztywna granica.

„należy spożyć do”: oznacza, że po upływie tej daty, produkt nie nadaje się do spożycia. Zwykle dotyczy branży mleczarskiej i innych szybko psujących się produktów.

4. Opłaca się zerknąć na wartość odżywczą produktu. Wyszczególnione są tam kalorie, ilość węglowodanów, tłuszczów i białek oraz sodu w przeliczeniu na porcję oraz 100g produktu. Dodatkowo obliczona jest procentowa ilość tych elementów w skali całodniowego wskazanego spożycia dla dorosłej osoby (GDA). W ten sposób możemy ustalić, czy batonik, który chcemy zjeść pokryje już 40% zapotrzebowania na tłuszcze nasycone. 

Po co te konserwanty i polepszacze?

Można by śmiało zapytać, czy jest jakakolwiek zasadność stosowania dodatków do żywności. Moi drodzy, jeśli chcecie kupować produkty tanie i co najważniejsze z długą datą przydatności, to niestety nie ma innego rozwiązania. Nie zawsze wystarczą procesy termiczne tj. pasteryzacja czy mrożenie, aby utrwalić żywność. Generalnie dodatki spełniają 3 podstawowe funkcje:

– przedłużenie trwałości produktów,

– zapobieganie zmianom barwy i konsystencji,

– standaryzacja jakości produktów oraz zwiększenie ich atrakcyjności dla konsumentów.

To po części nasza wina, ponieważ mamy konkretne wymagania. Lody czekoladowe danej marki, zawsze mają wyglądać i smakować tak samo. Jogurt brzoskwiniowy nie może się rozwarstwiać. A co to za mętne kawałki czegoś pływają w soku? Na te wszystkie problemy, producenci znaleźli rozwiązanie. Przy okazji jest im łatwiej i bardziej ekonomicznie. 

Na szczęście, nasze prawo reguluje jakie konkretne dodatki i konserwanty mogą być używane w produkcji oraz w jakiej ilości. Zgodnie z Dobrą Praktyką Produkcyjną, używa się najmniejszą ilość danej substancji, która zapewni pożądany efekt. Nie jest więc tak, że producenci bez oporu mogą wsypać tonę glutaminianu sodu do zupek chińskich. Niemniej jednak, chemia to chemia. Mimo, że produkty na półkach w sklepie są kontrolowane i w większości spełniają normy, to jednak nie da się przewidzieć jak zadziała suma tych wszystkich dodatków zjadana z wielu produktów przez całe nasze życie. Stąd mogą brać się alergie, wysypki skórne, nadpobudliwość i nerwowość u dzieci i wiele innych. Dodatkowo, co jakiś czas czytamy wielkie nagłówki o wycofaniu danego dodatku z rynku spożywczego, ze względu na niebezpieczeństwo dla konsumenta. Kto wie, który będzie następny? 

W poniższej tabelce zebrałam nazwy substancji, które bardzo starannie omijam czytając składy i również Was do tego zachęcam.

Nazwa / symbol

Potencjalne niekorzystne działanie

Gdzie można spotkać?

Aspartam

Podrażnienie układu oddechowego, oczu i skóry (parę lat temu w USA głośno było nawet o przypadkach utarty wzroku).

Napoje gazowane typu „light”, tabletki musujące, wody smakowe

Acesulfam K / E950

Do jego produkcji używa się silnie rakotwórczego chlorku metylenu. Według badań wydalamy acesulfam w formie niezmienionej, ale wolę dmuchać na zimne.

Wody smakowe, jogurty owocowe, płyny do higieny jamy ustnej, gumy do żucia, dżemy, sosy do sałatek itp

Azotyn potasu i sodu

Potencjalnie rakotwórcze w skutek przemian w nitrozoaminy

Pasztety, wędliny, mieszanki peklujące

Benzoesan sodu / E211

Reakcje alergiczne, pokrzywki, astma

Ketchup, musztarda, napoje smakowe, syropy owocowe, niektóre lekarstwa

Glutaminian sodu / E621

Reakcje alergiczne, pokrzywki, migreny

Dania błyskawiczne, zupy w proszku, parówki, paluszki rybne

Karmel amoniakalny

Nadpobudliwość, problemy żołądkowe

Wyroby nabiałowe, parówki, płatki śniadaniowe, ciemne pieczywo

Siarczyny i pochodne / E221, E226

Nieżyt nosa, skurcz oskrzeli, reakcje jelitowe

Suszone owoce i warzywa konserwowane

W walce z niechcianymi składnikami, pomoże nam darmowa aplikacja „Zdrowe zakupy”. Wystarczy zeskanować kod kreskowy artykułu i dostajemy gotową analizę jego składu. Na czerwono zaznaczone są potencjalnie szkodliwe składniki, na pomarańczowo te neutralne, a na zielono bezpieczne dla zdrowia. Aplikacja podaje też alternatywy dla danego produktu. Z ciekawości sprawdziłam co dokładnie zawiera teraz coca-cola (niestety nic, co chciałabym wypić świadomie 😐).


Czy cukier to zawsze cukier?

Wydaje Wam się, że cukier jest wystarczająco złym składnikiem, żeby nie kupować danego produktu? A ja Wam powiem na to, że chwalcie ten skład za użycie zwykłego i pospolitego cukru, bo naprawdę może być gorzej! Producenci mają pewnie doroczne festiwale o tematyce „jak zamydlić oczy, żeby klient się nie zorientował co kupuje”. Z tej okazji cukier lub sztuczne substancje słodzące kryją się pod takimi nazwami jak: syrop glukozowo-fruktozowy, glukoza, melasa, fruktoza, maltodekstryna, maltoza, mannitol, słód, sorbitol, galaktoza, dektroza, acesulfam K. Szczerze wątpię, że większość populacji jest na bieżąco z chemiczną nomenklaturą i pewnie z ulgą oddychają kiedy widzą takie nazwy zamiast cukru. Z jednej strony, najlepiej byłoby wcale nie mieć go w składzie. Z drugiej, jedząc klasyczny cukier organizm przynajmniej odbiera ten fakt i poczuje sytość po zjedzeniu produktu. Nie można tego samego powiedzieć np. o fruktozie, która wyizolowana nie dość, że omija pewne szlaki metaboliczne, to jeszcze przyczynia się do otłuszczenia wątroby (natomiast nie warto bać się owoców!). Całe szczęście, że wycofano się już z zalecania jej diabetykom jako środek słodzący. 


Podsumowując cały wpis, przede wszystkim należy kierować się swoim własnym dobrem i poświęcić kilka minut więcej na przeczytanie składu lub zeskanowanie go aplikacją. Po paru takich wizytach w sklepie, będzie o wiele łatwiej wybrać jak najmniej chemiczne produkty. Organizm będzie nam bardzo wdzięczny, a smak wcale nie ucierpi!💛



Źródła:

1. Bator J. „Zamień chemię na jedzenie”. Wydawnictwo Znak. Kraków, 2013.

2. Pod redakcją Hajduk E. „Ogólna technologia żywności”. Wydawnictwo Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Kraków, 2010.  

3. Nieżurawski L., Sobków Cz. „Rola informacji na etykiecie w procesie zakupu produktu produktu”. Wyższa Szkoła Bankowa w Toruniu.

4. http://www.izz.waw.pl/strona-gowna/8-edukacja/eufic/109-etykiety-produktow-spoywczych

5. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie dodatków do żywności.

Mogą Cię zainteresować

6 komentarzy

LadyMakbet33 2020-09-08 - 18:32

Im dłuższa lista składników, tym gorzej. Czytałam kiedyś ciekawą książkę Julity Bator ''Zamień chemię na jedzenie". Pozdrawiam:)

Odpowiedz
Madlen 2020-09-09 - 20:03

To prawda. Właśnie ta książka była między innymi inspiracją do wpisu 🙂 Również pozdrawiam!

Odpowiedz
kach 2020-09-22 - 18:06

Nigdy nie czytałam etykiet i nie zwracałam na nie większej uwagi ale może czas zacząć 🙂 dobrze, że komuś się chce uświadamiać innych 😛

Odpowiedz
Madlen 2020-09-22 - 20:30

Na pewno warto zacząć! Cieszę się, że znalazłaś tu coś wartościowego i zapraszam częściej 🙂

Odpowiedz
M. 2020-10-11 - 19:39

Aplikacja zainstalowana! Dziękuję za wpis

Odpowiedz
Madlen 2020-10-11 - 20:28

Super! Mam nadzieję, że ułatwi zakupy 😉 Również dziękuję 🙂

Odpowiedz

Zostaw komentarz