Pewnie niejeden raz zadajesz sobie w głowie to pytanie. Szczególnie w sezonie jesienno-zimowym, oferty nowych specyfików wszelkiego typu wyskakują praktycznie z lodówki!
Każda stacja telewizyjna i radiowa próbuje nas przestraszyć, rozśmieszyć lub zadziwić pomysłowymi dialogami i nazwami suplementów, które wpadają w ucho. „Nie przegap więcej zabaw z dzieckiem, weź XYZ!”, „Dopadło Cię zmęczenie? Pomoże Ci XYZ Forte!”. Wychodzi na to, że samodzielnie nie jesteśmy w stanie postawić już ani kroku. Całe to bombardowanie reklamami każdemu może namieszać w głowie, dlatego zaraz przyjrzymy się faktom. W tym artykule wytłumaczę Ci czym jest suplement diety, kto może go sprzedawać i jak bardzo różni się od leku. Podpowiem także, które składniki warto suplementować (przynajmniej okresowo) i w jakiej formie oraz ilości.
Zdjęcie autorstwa ready made z Pexels
Suplement diety – definicja
Zgodnie z art. 3 ust. 3 pkt 39 ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia, „suplement diety to środek spożywczy, którego celem jest uzupełnienie normalnej diety, będący skoncentrowanym źródłem witamin lub składników mineralnych lub innych substancji wykazujących efekt odżywczy lub inny fizjologiczny, pojedynczych lub złożonych, wprowadzany do obrotu w formie umożliwiającej dawkowanie, w postaci: kapsułek, tabletek, drażetek i w innych podobnych postaciach, saszetek z proszkiem, ampułek z płynem, butelek z kroplomierzem i w innych podobnych postaciach płynów i proszków przeznaczonych do spożywania w małych, odmierzonych ilościach jednostkowych, z wyłączeniem produktów posiadających właściwości produktu leczniczego w rozumieniu przepisów prawa farmaceutycznego”.
Tutaj przechodzimy od razu do sedna sprawy. Bazową formą przyjmowania witamin i minerałów jest w naszym życiu pożywienie. Owoce rosnące na drzewach, warzywa uprawiane na polach i produkty odzwierzęce. Żadne tabletki, proszki i kropelki nie zastąpią różnorodnej i odżywczej diety. Można więc przyjąć, że spokojnie da się żyć bez suplementów diety (ewentualnie z jednym wyjątkiem, w zależności od strefy klimatycznej).
Czym suplement diety nie jest? Przede wszystkim nie jest lekiem! Oto definicja produktu leczniczego: „Produkt leczniczy to substancja lub mieszanina substancji, która posiada właściwości zapobiegania lub leczenia chorób występujących u ludzi lub zwierząt lub podawana w celu postawienia diagnozy lub w celu przywrócenia, poprawienia lub modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu poprzez działanie farmakologiczne, immunologiczne lub metaboliczne”. Jak na dłoni widać różnicę. Leki mają za zadanie działać w przypadku konkretnej jednostki chorobowej lub jej zapobiegać, nie są więc przeznaczone do profilaktycznego stosowania. Czy to znaczy, że suplementy diety mają tu szerokie pole do popisu? Zobaczmy.
Kto może produkować i sprzedawać suplementy diety w Polsce?
Przepisy są tutaj bardzo jasne – możesz Ty, mogę ja, może Babcia Halinka. I wiesz co jest najlepsze? Przez pierwsze klika miesięcy nawet nikt nie sprawdzi co właściwie zawierają Twoje magiczne kapsułki!
Tylko w 2021 roku zarejestrowano ponad 18 tysięcy nowych suplementów wprowadzonych do obrotu! Przypominam, że mamy dopiero październik. Tymczasem, w Inspekcji Sanitarnej tylko kilka osób zajmuje się weryfikacja wniosków i sprawdzeniem jakości produktu. „Ależ jak to, przecież to może być niebezpieczne!” – myślisz sobie. Ano może i tutaj jest pies pogrzebany. Ponieważ nikt nie poinformuje Cię przed zakupem, czy ten produkt został już pozytywnie oceniony przez ograny nadzoru, czy może za kilka tygodni trzeba będzie go wycofać z obrotu. Tym bardziej, że firmy specjalnie projektują opakowania tak, aby słowo „suplement” jak najmniej rzucało się w oczy. Dzięki temu reklamy skutecznie powiążą w naszej głowie nazwę tego specyfiku z jego magicznym działaniem.
Co może pójść nie tak?
Najwyższa Izba Kontroli podsumowała swoje działania w latach 2014-2016 niezbyt optymistycznie. Okazało się, że z pośród 45 suplementów, które nie powinny zostać dopuszczone do obrotu, aż 38 było w sprzedaży internetowej. Organy bezpieczeństwa nie działają sprawnie i nie wychwytują na bieżąco nieprawidłowości, a to może być zgubne dla części konsumentów.
Jakie mogą być wady jakościowe suplementów diety?
– inna zawartość substancji czynnej niż deklarowana (wyższa lub niższa)
– zanieczyszczenia obecne w produkcie np. substancje psychoaktywne, stymulanty, a całkiem niedawno 2-chloroetanol niedozwolony w produkcji żywności, wykryty w popularnym preparacie z witaminą D i wapniem.
– złe przechowywanie gotowego produktu (szczególnie dotyczy to probiotyków), które skutkuje brakiem stabilności preparatu i utratą jego właściwości np. w skutek ekspozycji na wilgoć, wysokie temperatury.
Pośród przebadanych probiotyków (z kategorii suplementów diety) aż 89% próbek nie wykazało stabilności w zakresie ilości żywych bakterii, a przecież to jest cały sens tych preparatów! Okazało się, że pod koniec daty ważności wartość probiotyku była znikoma.
Czy w takim razie warto zrezygnować z suplementacji?
Moim zdaniem, nie. Na rynku jest wiele rzetelnych firm , które wkładają mnóstwo wysiłku w opracowanie skutecznych i bezpiecznych suplementów. Punktem wyjścia powinien być Twój rozsądek. Wiedząc to co już wiesz, przeanalizuj czy na pewno potrzebujesz tyle rodzajów specyfików w swojej apteczce. Jestem przekonana, że większość tych witamin i minerałów z powodzeniem znajdziesz w diecie! Potraktuj zakupy spożywcze jako naturalną aptekę i sprawdź w jakich warzywach, owocach czy innych produktach spożywczych znajdują się dane składniki. Możesz posiłkować się artykułem „5 typowych dolegliwości, które możesz pokonać dietą!„. Dostarczanie składników odżywczych z pożywienia ma ogromną przewagę nad chemicznymi preparatami. Będą w najlepszej możliwej formie i w otoczeniu innych, cennych substancji, które ze sobą współpracują.
Dopóki nie stwierdzono u Ciebie niedoborów zacznij od przeglądu posiłków i wprowadź modyfikacje. Jeśli nadal odczuwasz niepokojące sygnały typu zmęczenie, wypadające włosy, kruche paznokcie itp. najlepiej skonsultuj się z lekarzem pierwszego kontaktu lub dietetykiem. Razem ustalicie potencjalne przyczyny i wykonasz potrzebne badania, aby zweryfikować prawdopodobne niedobory. Wtedy nadejdzie właściwa pora na wybranie suplementu.
Inaczej jest w przypadku witaminy D3. Tutaj owszem, warto sprawdzić poziom niedoboru, natomiast stężenie tej witaminy trzeba podtrzymywać przez cały rok. Dawka 2000 j.m. jest zupełnie bezpieczna i zalecana przynajmniej od początku września do końca kwietnia. Jest to jedyny suplement, który według mnie urasta do rangi „obowiązkowego” w naszej strefie klimatycznej. Drugim takim przykładem jest witamina B12 u wegetarian i wegan lub osób przyjmujących metforminę (lek przeciwcukrzycowy).
Na co zwracam uwagę przy wyborze suplementu?
1. Szukam preparatów tylko na stronach dużych, znanych aptek. Nie korzystam tutaj z Allegro, katalogów sprzedażowych itp. Bezpieczeństwo to podstawa!
2. Bardzo dokładnie sprawdzam skład suplementu i formę w jakiej występuje dana witamina czy minerał. To bardzo istotny punkt, ponieważ właściwa forma gwarantuje lepszą przyswajalność, a to przekłada się na skuteczność. Czy nie o to właśnie nam chodzi?
3. Nie kupuję takich specyfików, które rekomendują przyjmowanie więcej niż 2 tabletek dziennie. To już czysta chęć zarobku, jeśli opakowanie 60 tabletek wystarcza na 20 dni lub mniej. Szczególnie, jeśli inny producent proponuje tę samą ilość substancji czynnej w 1 kapsułce.
4. Nie wierzę w obietnice o chudnięciu czy usuwaniu metali ciężkich z organizmu przy użyciu jakiegokolwiek suplementu. Na takie preparaty najłatwiej nabrać konsumentów, ponieważ dotyczą kwestii „na czasie” i szeroko poszukiwanych. Im więcej obietnic i sugestywnych grafik na opakowaniu tym większa sprzedaż. Tymczasem, jak już wiesz z pierwszej części artykułu, nie ma gwarancji co do jakiejkolwiek skuteczności suplementów.
Jeszcze jedna ważna sprawa. Jeśli masz do wyboru podobne preparaty, przy czym jeden to lek, a drugi suplement, bezpieczniej będzie wybrać lek. Jest on dokładnie przebadany i gwarantuje zawartość oraz ilość substancji podanej w ulotce. Warto dobrze się przyjrzeć, ponieważ opakowania suplementów są nieraz zbliżone do wersji produktu leczniczego, a nawet bardziej zwracają uwagę. Czytanie opisu na opakowaniu to absolutna podstawa! Również w rozmowie z farmaceutą w aptece, warto zapytać czy z danej kategorii można dostać lek bez recepty, bądź poprosić o wybranie jak najlepszej jakości suplementu. Tutaj jednak nie ma gwarancji, ponieważ niejednokrotnie zdarzało mi się rozczarować wyborem specjalisty, bądź sama musiałam mówić o jaką formę substancji czynnej mi chodzi. Dobry research jest na wagę złota 😉
Jesienno-zimowa suplementacja z mojej apteczki
W okresie letnim przez większość czasu po prostu odpuszczam sobie „wspomagacze”. Szeroka dostępność warzyw i owoców sezonowych oraz duże dawki słońca, pozwalają naturalnie zapewnić sobie potrzebne składniki. Jednak wystarczy kilka chłodniejszych tygodni i więcej czasu spędzanego w pomieszczeniu, aby zacząć odczuwać zwiększoną senność, pogorszenie stanu cery czy obniżenie odporności. Wzbogacam wtedy swoją dietę, ale dodatkowo sięgam okresowo po sprawdzone preparaty.
Rano:
Magnez + B6 (cytrynian lub mleczan magnezu, np. lek Magne B6 Forte)
Cynk (pikolinian cynku, 15 mg)
W drugiej części dnia:
Tran Mollers + witaminy ADE (kwasy Omega 3)
Witamina D3 (2000 j.m., wybieram taką rozpuszczoną w oleju)
Cynk suplementuję okresowo np. przez 2 miesiące i robię przerwę na 2-3 miesiące. Pod koniec zimy, kiedy każdy jest już bardzo zmęczony brakiem słońca, świetnie sprawdza się witamina B-Complex. Również stosuje ją tylko przez 2-3 miesiące i naprawdę czuć, że dodaje energii. W czasie zwiększonego stresu pomaga mi Ashwagandha. To, innymi słowy, żeń-szeń indyjski, który jest naturalnym adaptogenem i dzięki temu pomaga dostosować się do trudniejszych warunków tzw. niespecyficznych. Tutaj warto wybrać preparat standaryzowany na zawartość witanoidów np. mój ma ich minimum 7%. Ostatnim lubianym przeze mnie suplementem jest Kurkumina. O jej potwierdzonym działaniu przeczytacie więcej w artykule „Kurkuma – przyszłość naturalnych terapii?”. Podaję tam też sprawdzone marki produktu, wraz z zwartością kurkuminy oraz ceną.
Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykuły masz już lepsze pojęcie na temat rynku suplementów w Polsce i rozważnie podejdziesz do sprawy w tym sezonie. Nie warto wierzyć w cuda i faszerować się na okrągło proszkami. Natura oferuje nam o wiele więcej 😊
Źródła:
https://www.gov.pl/web/gis/szczegolowe-wymagania-prawne-dotyczace-suplementow-
https://ncez.pzh.gov.pl/informacje-dla-producentow/suplementy-diety/
https://powiadomienia.gis.gov.pl/
https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=13933
https://www.nik.gov.pl/plik/id,13978,vp,16418.pdf
https://pantabletka.pl/5-krokow-jak-kupic-dobry-suplement-diety/
https://www.gov.pl/web/gis/ostrzezenie-publiczne-dotyczace-zywnosci-wycofanie-niektorych-partii-suplementow-diety-biowap-osteo-d3-oraz-biowap-osteo-d3–k2-ze-wzgledu-na-zastosowanie-skladnika-zanieczyszczonego-2-chloroetanolem

2 komentarze
Dobry post dla tych, którzy czują się zagubieni i nie wiedzą jakie suplementy warto przyswajać. Co do witaminy D słyszałam opinie (przede wszystkim lekarzy), że warto brać ją nawet przez cały rok, szczególnie przez osoby pracujące w biurze od 9 do 17 i nie mające kontaktu ze słońcem w ciągu dnia.
Cieszę się, że Ci się podoba! Tak, też uważam, że o witaminę D trzeba dbać cały rok 🙂 Większość populacji ma niestety niedobory.